czwartek, 21 lipca 2016

Rościszów

2017-07-21

Trasa 16km.

Na początek grobowiec rodzinny wypatrzony na mapie.

Tyle z niego zostało.




Pozostałości muru.

Informacje dotyczące tego miejsca znalazłem przypadkiem jak to często bywa długo po wyjeździe.

http://tygodnikdzierzoniowski.pl/gory-sowie-pozostaly-jedynie-fragmenty-pomniki-tablice-pamiatkowe-i-slupki-graniczne-parku-krajobrazowego-gor-sowich/

Fragment artykułu 
Na niewielkiej polanie wyznaczono pole (o bokach w przybliżeniu 12 x 10 metrów) i otoczono je najprawdopodobniej kamiennym murkiem. W centrum ulokowano grobowiec, nad którym ustawiono skromny pomnik. Jego ostatni fragment zachował się do dziś. Hrabia Ernest von Seherr-Thoss z rodziną byli powszechnie darzeni szacunkiem przez mieszkańców okolic. Niestety, od 1908 roku członkowie rodu przenieśli się do Owiesna. Przyczyną był właśnie zgon hrabiego Ernesta – 20 grudnia 1907 roku. Zgodnie też z jego życzeniem pochowany został na leśnej polanie trzy dni później pomiędzy Lasocinem a swą siedzibą w Rościszowie. Niegdyś prowadziła tam droga o nazwie Gasterweg. Jeszcze w 2005 roku poza fragmentem pomnika dostrzec można tam było resztki blaszanej okładziny trumny. Pracownicy leśni nie znając zapewne pierwotnego przeznaczenia tego miejsca przeprowadzili w poprzek dawnego cmentarzyka leśną drogę. Obecnie miejsce to otoczone zostało opieką. Wykonano drewniany płot, a w miejscu dawnego pochówku hrabiego usadowiono brzozowy krzyż. W 2011 roku miejsce to zarosło samosiejkami okolicznych drzew.

fragment pomnika nagrobnego hrabiego Ernesta Seherr-Thoss z 2005 roku (fot. T. Śnieżek)
http://tygodnikdzierzoniowski.pl/gory-sowie-pozostaly-jedynie-fragmenty-pomniki-tablice-pamiatkowe-i-slupki-graniczne-parku-krajobrazowego-gor-sowich/
Kawałek dalej sztolnia


Wejście na czworakach.

Korytarz zalany.

Jakoś sobie radzę. Woda "cieplutka".


Po około 20 metrach przodek.



Siedem Sówek.






Kolejny obiekt wypatrzony na mapie oznacza miejsce pamięci.
Zlokalizowany gdzieś w środku lasu z daleka od dróg.

Nie spodziewałem się, że coś znajdę.

Napis został zniszczony. Widać nazwisko Heinze i ostatnie litery nazwy miejscowości endorf (Steinkunzendorf).

Tablica upamiętnia drwala który zginął przywalony drzewem .



Ślęża.

Wyciąg na Wielką Sowę (nieczynny).





Schronisko Bacówka (dolny-slask.org.pl).
Wyremontowane w 2007 roku obecnie rozebrane do fundamentów.

http://naszbiznes24.pl/kiedy-wyciag-na-wielkiej-sowie/    fragment artykułu poniżej


Prawdopodobnie już w 2016 roku narciarze będą szusować trasą o długości 1750 m, dwukrotnie poszerzoną nartostradą. Wyciąg będzie obsługiwać czteroosobowa kanapa, która w ciągu godziny wwiezie na górę do 3000 osób. Czas wjazdu to ok. 5 minut. Stok będzie miał sztuczne naśnieżanie.
Niestety, z krajobrazu zniknie schronisko Bacówka. U podnóża góry inwestor planuje zbudować obiekt gastronomiczny, ale nie hotelowy. To szansa dla  okolicznych kwaterodawców, których jest już wielu, a po uruchomieniu stacji narciarskiej i zwiększeniu potrzeb noclegowych być może przybędzie.
Inwestor planuje także budowę dużego parkingu na 800 samochodów. W okolicach wyciągu obowiązywać będzie ruch jednokierunkowy. Do wyciągu będziemy dojeżdżać nowym odcinkiem drogi – od drogi wojewódzkiej nr 383 na wysokości skrętu na Glinno. Natomiast wyjeżdżać istniejącą drogą od strony dotychczasowego parkingu.

Kolejny cmentarz wypatrzony na mapie. Przy cmentarzu widać niewielki budynek.
Na jego miejscu rosną dziś pokrzywy po pachy.

Granice cmentarza wyznacza szpaler wiekowych drzew.


Zapadnięty (rozkopany) grób.


Miejscowość Potoczek, a raczej to co z niej zostało.

Mur oporowy. Wyżej były zabudowania. [1]

Znalazłem słupek z drutem kolczastym tylko dlatego, że mało się przez niego nie wy....(wruciłem).

Za wyrobiskiem widać drogę prowadzącą do kolejnego gospodarstwa [2]

Została po nim zarośnięta polanka i ...

...mur oporowy. Na prawo od muru można jeszcze znaleźć resztki fundamentów.

Te budynki się zachowały [3]


Ruina [4] przy drodze nr 383.

Na jej terenie znajduję dziurę w ziemi. Pode mną piwnica.

Przez dziurę widać niewiele. Wkładam rękę z aparatem i cykam na ślepo.

Skała na której według mnie powinna stać kapliczka (widoczna na mapie) [5].

Kapliczki nie znajduję. Jest za to "wodospad".

Do ostatniego punktu programu podjeżdżam samochodem. Sztolnia Silberloch.

Oczywiście zalana.

Co tam, zawsze mam przy sobie zapasowe skarpety, a samochodzie buty do przebrania. I tak to ostatni punkt programu. Zadzieram kiece i nacieram.

Korytarz wykuty w kierunku północnym (N). Po prawej wnęka z zalanym szybem.



Końcowy odcinek, skrzyżowanie. Widok na korytarze (od lewej) W i N

Oraz (od lewej) N i E.

Korytarz E

Kończy się przodkiem.

Korytarz W przechodzi w sale z ...

...niewielkim szybem.

Widok w kierunku (E) skrzyżowania.

Korytarz w kierunku północnym (N) od skrzyżowania. Wymaga przepłynięcia paru metrów i zaraz kończy się przodkiem.

Wracam.


Lokalizacja GPS w "szczegółach" zdjęć photos.google.com









































































1 komentarz:

  1. Świetna robota terenowa!!! Bogate tereny dla eksploratorów.
    Czy tablica ze skutym napisem wykonana była z łupków, bo wygląda na "pięknie" rozwarstwioną, właśnie w łupkowym stylu?
    Co wydobywano (czego szukano) w tych sztolniach?
    Czy sondowałeś głębokość tego szybu, tam by można spróbować zejść w sprzęcie z zamkniętym obiegiem powietrza - ewentualnie zasilanym z zewnątrz?

    OdpowiedzUsuń